wtorek, 22 stycznia 2013

Żądza.

-Wracam akurat z kina. Pomyślałem, że wpadnę.
-Artur nie mówił, że mieszkasz w okolicy...
-Bo nie mieszkam.- Po tych słowach szturchnął delikatnie Annabeth, ale jej delikatne ciało odczuło to podwójnie mocno. Wszedł do domu, rozebrał się i zaczął się rozglądać za kuchnią. Kiedy już się w niej znalazłam, usiadł na jednym z krzeseł i założył nogi na drugie, kompletnie nie zwracając uwagi na Ann wpatrującą się w niego zdziwionymi oczami.
-Nie lubię gości. I niezapowiedzianych też. I o tej godzinie.-Annabeth stanęłam na środku kuchni i ani myślała ruszyć się chociażby o milimetr. Nienawidziła Kasjana odkąd pierwszy raz go tylko zobaczyła i wiedziała, że z nim jest coś nie tak. Ann uwielbia to uczucie.
Kiedy ma rację.
-A ja lubię składać niezapowiedziane wizyty o dziwnych porach dnia i nocy. Jakiś problem?- Przymrużył delikatnie oczy i zmarszczył nieznacznie czoło. Trwało to zaledwie moment, bo szybko wrócił do swojego poprzedniego kamiennego wyglądu. Nie przypominał już tego chłopaka z imprezy, który uśmiechał się i był panem idealny. Niestety, ale to nie ta sama osoba.
Albo inaczej.
To nie ta sama strona osobowości.
-Powiem wprost i bez owijania w bawełnę.- Jego wyraz znów zmienił się na moment, bo znowu przymrużył oczy, jakby miał ochotę ją zabić.
Zdjął nogi z krzesła i powoli wstał z tego, które zajmował. Z każdą sekundą, zbliżał się do niej. A kiedy był już na tyle do niej blisko, żeby czuła jego oddech, zaczerpnął powietrza.
-Masz odczepić się ode mnie i od Artura. Zrozumiałaś? Jesteśmy razem, a Tobie ma to nie przeszkadzać. Albo tego pożałujesz.- Szczególny nacisk nałożył na "nie" i "pożałujesz".
3...
2...
1...
Trzask.
Trzask zamykanych drzwi. Znów została sama. Powracam do tego, co robiłam.
I wyglądając jak gnijący trup powlokła się do swojego pokoju, po czym rzuciła się na łóżko. Zasypiając, nie zdawała sobie sprawy, że za dwie godziny znów ktoś jej przeszkodzi.


********************************************************
Wena uciekła, tak jakby. Piszę dla jednej/ dwóch osób, ale w sumie, nie przeszkadza mi to.
Wracam powoli do potterowskiej tematyki. Brakowało mi tego i nie wykluczam, że ten blog niedługo zdechnie śmiercią elektroniczną.

1 komentarz:

  1. No, jego to się nie spodziewałam. Wcale nie taka cicha i idealna woda z niego.
    "Wyglądając jak gnijący trup" -urocze, hah.
    Jak uciekła to niech wraca :* Jestem ciekawa co będzie dalej (tylko pisz dłuższe odcinki, proszę!)

    OdpowiedzUsuń