sobota, 22 grudnia 2012

Uśmiechnij się.

Ten wpis jest jakiś dziwny.
***
-Po prostu się uśmiechnij. O tak, pięknie, ładnie.- Wypowiedziała te słowa bardzo pięknie i z uśmiechem na ustach patrząc jak na twarzy drugiej maluje się uśmiech. Dosłownie.
-Przestań się szamotać, nic Ci to nie da. Mam dla Ciebie jeszcze... 4 minuty.- Powiedział w ciemnościach ten sam głos i nadal malował szminką uśmiech na twarzy drugiej dziewczyny. Jej ręce były związane paskiem od szlafroka, który był w łazience. Zostały tutaj zamknięte, podczas głupiej gry. Siedem minut w niebie.
Jedna z dziewczyn na opak nie patrząc gdzie rysuje, mazała drugiej po twarzy.
-Uwielbiam Batmana, wiesz? -Odpowiedziało jej wierzganie i bulgotanie zza zaklejonych znalezioną taśmą ust. To była dosyć dziwna scena i ktoś z zewnątrz mógłby stwierdzić, że była dosyć perwersyjna.
-Najbardziej lubię Jokera. I ten jego uśmiech. -Znowu wierzganie, znowu bulgotanie, znowu jakiś marny krzyk. Sądziła, że stać ją na więcej. Sądziła, że jest silniejsza.
Myliła się.
-Słonko, nie podoba Ci się tu?- Uśmiechnęła się do siedzącej na muszli klozetowej dziewczyny i do swojego dzieła. Przez dolny otwór w drzwiach wlatywała odrobina światła, dzięki czemu mogła troszkę przypatrzeć się swojemu dziełu.
Faktycznie, przypominała trochę damską wersję Jokera, z trochę bardziej rozmazaną czerwoną szminką na twarzy...
Mimo wszystko, urokliwe.
-Wiesz... przez chwilę sądziłam, że może być lepiej. Dlaczego nie może?-Dźwięk przypominający... przypominający "łabababa" zagościł w łazience i był wręcz zabawny. Zabawny. Jak coś takiego nie może być zabawne? Jak bulgotanie z ust małego dziecka, tak z dosyć starszej i urodziwej nastolatki wydobył się ten dźwięk.
-A teraz zdejmę taśmę z Twoich ust i dokończę malować uśmiech. Dobrze? Obiecaj, że nie będziesz krzyczeć.- Dziewczyna potulnie kiwnęła potakująco głową.
Szybki ruch ręką i taśma już leżała na podłodze. Dziewczyna zaczęła chaotycznie oddychać.
-Dobra dziewczynka.
Kilka następnych ruchów i uśmiech był już w pełni namalowany.
-Podoba Ci się? Bo mi bardzo.
-7 minut już minęło!- Dobiegł je krzyk zza drzwi łazienki.
-Musimy się pożegnać. Smutne.- Powiedziała to, po czym przybliżyła się do zdenerwowanej dziewczyny, która miała jeszcze zawiązane ręce i pocałowała ją w usta, ścierając jednocześnie jej szminkę z ust.
Kiedy już otwierała drzwi, usłyszała dźwięk, za swoimi plecami.
-Przepraszam...Leno.

1 komentarz:

  1. NIE WIERZĘ, ŻE ANN JĄ PRZEPROSIŁA.

    Przeczytałam to 2 razy i dopiero ogarnęłam. Brzydkie myśli ma Lenka, ale mi się to podoba. To było dziwne ale zarąbiste.
    Życzę weny, mam nadzieję, że z okazji wolnego coś dodasz! :)

    OdpowiedzUsuń