Mróz. Śnieg. Zima.
Za oknem ciemność, którą oświetla jedynie i wyłącznie
bielusieńki śnieg. Patrząc na ten widok, wie się już, że na dworze jest około
dwudziestu stopni na minusie. Nie ma to znaczenia, kiedy leży się w ciepłym
łóżku, pod puszysta kołdrą. Patrząc na zegarek wiesz już, że za niecałe
trzydzieści sekund zacznie dzwonić budzik.
3…
2…
1…
***
-Nie, zostaw to! Nie wolno!- Czteroletnia Angie właśnie
stara się pochłonąć telefon komórkowy swojej mamy, która z worami pod oczami
rozpoczyna następny dzień, swojej marnej egzystencji. Ale nikogo nie obchodzi
fakt, że musi się opiekować dziwnymi bachorami, które jakimś cudem, są jej.
Jej nastoletnia córka właśnie zwlekła się ze swojego łóżka i
zawitała w kuchni, ze swoim zwykłym, prostym i nudnym wyglądem.
Kasztanowe włosy opadające delikatnie na ramiona. Wielki
stary czarny sweter, który przypomina worek na śmieci. Zwykłe spodnie, które
okrywają jej obrzydliwie chude nogi.
Skarpetki w kolorowe świnki dodają jej uroku. Sprawiają, że
nie wygląda jak śmierć, która przyszła aby powysysać życie ze wszystkich ludzi
dookoła siebie. Annabeth uśmiecha się perfidnym sztucznym uśmiechem do swojej
rodzicielki i siada przy brudnym stole. Przed nią leży talerz z jajecznicą, na
której widok, dziewczyna ma ochotę zwymiotować.
Po dziesięciominutowym grzebaniu widelcem w śniadaniu, Anna
ponownie sztucznie uśmiecha się do matki i wychodzi jak najprędzej z domu.
***
W ciepłej skórze i zwykłych trampkach na nogach, dzielnie
maszeruje przez zaśnieżone uliczki. Stopy zaczynają jej powoli marznąć, ale nie
ma ochoty o tym myśleć. Bo to przecież nie ma żadnego znaczenia. To tylko
stopy. To tylko chłód. Najwyżej zostaną amputowane jej palce. Ale to nie ma
znaczenia. Po chwili obok niej maszeruje dziwnie ubrany chłopak.
-Wyglądasz jak gówno.
-Ty też pięknie dziś wyglądasz, Arturze.- Dziewczyna nawet
nie kwapi się aby spojrzeć na chłopaka. Patrzy tylko przed siebie, nie
zwracając na niego uwagi. Wyjmuje z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczką z
gołą babą, po czym odpala sobie jednego.
-Gdybyś zaczęła o siebie dbać i… kiedy Ty tak właściwie
ostatnio myłaś włosy?
-Przypuśćmy, że około tygodnia temu.-Chłopak w tym momencie
zrobił minę, która miała ukazywać jawne obrzydzenie jej osobą. Ale nie bardzo
ją interesowało, co o niej myślał.
-Gdybyś się umyła i przestała chodzić w workach po
ziemniakach, to chętnie bym Cię przeleciał.
-Jesteś gejem, Arturze.
-Wiem, Anno.
Trochę dziwne... Podoba mi się! :) Mam nadzieję, że napiszesz szybko kolejną część.
OdpowiedzUsuń