środa, 31 października 2012

Śmiech klauna.


-Ta nowa. Jest dziwna, nie sądzisz?- Siedząc na trzech kocach, które miały ich ochronić od zamrożonego pomostu, popalali papierosy.
-Mógłbyś nauczyć się palić zwykłe. Jak facet. A nie mentole, jak baba.
-Nowa lubi mentole. Poprosiła mnie o jednego.
-Nowa lubi też zwykłe. Poprosiła mnie o jednego.- Artur delikatnie uśmiecha się pod nosem. Lubił się uśmiechać i całkiem nieźle mu to szło, aczkolwiek nie miał do kogo posyłać te uśmiechy. Włosy o niezidentyfikowanym kolorze opadały mu na czoło, a on wpatrywał się w zamarznięte jak każdej z resztą zimy jezioro.
-Nie lubisz jej.
-Oczywiście, że jej nie lubię. Ja nikogo nie lubię.- Annabeth odpalała właśnie już czwartego dzisiejszego dnia papierosa. Artur znowu się uśmiechnął. Miał od pewnego czasu wyjątkowo dobry humor i łatwo było wyczuć w tym podstęp. An zapewne powinna zacząć węszyć, aczkolwiek nie była tego typu przyjaciółką. Jeśli przyjaciółką w ogóle można było ją nazwać. Nienawidzili się, tolerowali się, rozumieli się. Jako jedyni. Co mogliby więc bez siebie począć? Nic.
Dzwoni telefon. Okropna smętna piosenka. Annabeth jej nie znosi, a on ustawił ją specjalnie po to, żeby ją podenerwować. Artur odbiera, rozmawia z kimś przez chwilę używając głownie słów „tak” lub „nie”.
-Umyj dzisiaj włosy, Ty brudna jędzo. Śmierdzisz.- Obdarzając ją ponownie wzrokiem pogardy, wstał z pomostu i powoli zaczął się oddalać.

Żar z szóstego już papierosa spadł jej na rękę. Nie zmienił się jej wyraz twarzy. Kompletnie nic. Nawet nie drgnęła. Po dłuższej chwili, kiedy żar zaczął się już wygaszać na dłoni, zrzuciła go. Po chwili poczuła na swojej ręce śnieg, który dał nieprzyjemne dla Annabeth uczucie ulgi.
Dziewczyna, która usiadła obok niej, wyjęła z leżącego obok opakowania papierosa i odpaliła go, przez chwilę zawieszając wzrok na gołej kobiecie z zapalniczki.
An siedziała przez jakąś minutę ze śniegiem na ręce, a potem go po prostu strzepnęła, jak przed chwilą żar.
-Zostanie Ci blizna.-Anna nie odezwała się. Milczała. Nie lubiła zbędnych słów, wypowiedzianych przez zbędnych ludzi. Po co męczyć gardła? To przecież niepotrzebne. Można by było ich po prostu wszystkich zamknąć w jednym państwie i nie przeszkadzaliby zwykłym, przykładnym obywatelom, swoją zbędnością.
-Inteligentna jesteś. Ale irytująca jak cholera.
-Zamieniłaś ze mną zaledwie kilka słów. Dokładnie to… wymówiłaś ich do mnie siedem. Możliwe, że osiem… Nie jestem pewna. Potrafisz tak szybko ocenić człowieka?
-Potrafiłam to ocenić, kiedy tylko rzuciłam na Ciebie okiem, podczas Twojego „witania” się z klasą.- Ponury wyraz twarzy nie znikał. Lena zaśmiała się delikatnie pod nosem, ale nic nie powiedziała. Owinęła się za to szczelniej szalikiem i wyrzuciła peta, po czym wbiła rozmarzony wzrok w przestrzeń, która rozciągała się przed nią.
-Wprowadziłam się dwa domy od Ciebie.
-Kompletnie mnie to nie obchodzi.
-Wiem.- Dziewczyna ponownie się uśmiechnęła, po czym wstała z pomostu.
Ona naprawdę była okropnie irytująca.

1 komentarz:

  1. Artur jest milutki. ;P

    A Lena rzeczywiście inteligenta i irytująca jak cholera. Na miejscu Ann, zrzuciłabym ją z tego pomostu

    OdpowiedzUsuń