poniedziałek, 29 października 2012

Bezsensuamożeiznim.


-Mam nadzieję, że przyjmiecie ją ciepło!- Entuzjazm nauczycielki był udawany. Klasa nie wykazywała żadnego zainteresowania nową w klasie dziewczyną. Ciche pomruki, to jedyna reakcja, na jaką byli się w stanie zdobyć. Uśmiechnięta osóbka, usiadła na jedynym wolnym miejscu, między dwójką nienawidzących się osób.
-Cześć, jestem…
-Żegnaj.
-Zgiń.- Annabeth nie miała ochoty na rozmowę z taka czy inną dziewczyną, która cieszyła się na widok dwójki nieznanych jej ludzi. Do Artura, oraz do niej, nie bardzo było, po co się cieszyć. Wręcz dziwnym było, robienie tego. Bo oni, na ogół w ogóle się nie cieszyli. Nowa dziewczyna spuściła głowę i wyjęła z plecaka jakąś książkę. Mieli godzinę wychowawczą, więc mogli robić co chcieli.
Anna zerknęła na książkę dziewczyny, ale ta była obłożona jakimś dziwnym, kolorowym papierem.
-Pamiętnik narkomanki.- An otworzyła oczy ze zdumienia. Bo przecież ona tak naprawdę nie oderwała nawet oczu od książki. Spostrzegawcza była, nie ma, co…
Zadzwonił dzwonek i wybił wszystkich uczniów z zimowego snu. Artur z Annabeth ruszyli na następną lekcje nie zwracając uwagi, na nową uczennicę, która włóczyła się samotnie, jak cień.
                                                                       ***
Zimno.
Annabeth idzie samotnie ponurą uliczką, popalając papierosa. Jej znienawidzony jedyny przyjaciel musiał zostać w szkolę na dodatkowym angielskim. Żałosny dupek i tak niczego się przecież nie nauczy, więc jakie to ma znaczenie.
Dziewczyna nie zauważa nawet, kiedy ktoś idzie obok niej.
-Poczęstujesz mnie papierosem?- Obie przystają. Anna wyjmuje paczkę. Podaje dziewczynie papierosa i podpala go. Idą dłuższą chwilę w milczeniu, nie zwracając uwagi na siebie nawzajem i prawdopodobnie przeklinając los, że musza iść razem.
-Czasami wystarczyłoby dać komuś szanse, żeby przekonać się kim jest, a nie z dnia na dzień powiększać fortece, jaką się jest otoczonym. Jesteś tylko malutkim osobnikiem, żyjącym w tym martwym świecie. Ty jesteś na w pół martwa. Chociaż czasami chciałabyś po prostu zaszyć się w jakimś koncie i umrzeć. Uśmiechasz się codziennie do żyletek, bo tylko one i Twój homoseksualny przyjaciel Cię rozumieją. Jesz raz na dwa dni. Prawdopodobnie gdyby ktoś się Tobą przejmował, to podejrzewałby u Ciebie anoreksje. Ale rodzice się nie przejmują. Możliwe, że nawet ich nie masz. Prawdopodobnie miałaś trudne i samotne dzieciństwo. Masz świetne oceny, sporo się uczysz. Kiedy czytasz, nie jesteś głodna, a przecież to jest ważne. Chudość jest ważna. Samookaleczenie się, jest ważne. Ty jesteś najważniejsza na świecie i tylko Twoje uczucia mają jakieś znaczenie. Do widzenia.- Dziewczyna odchodzi, nie zwracając uwagi na wryta w ziemie Anne.
-Więc jak masz na imię?
-Lena.

*******************************
Wydaję mi się, że jest AŻ tak źle, że znowu ciągnie mnie do pisania. Czyżby całe noce, spędzone przy laptopie postanowiły wrócić? Setki wordów, z nudnymi, drętwymi opowiadankami, tekstami, czy czym to może jeszcze być.
 To? To jest jakieś opowiadanie. Któreś z kolei . Postanowiłam je tutaj zamieszczać. Wcześniejsze posty, także zaliczają się do tego "opowiadania". Zaczynam pisać głupoty.

1 komentarz:

  1. -Cześć, jestem...
    -Żegnaj
    -Zgiń
    :D
    Hehe, podobało mi się to i to że Lena okazała się "normalną" a nie jakąś słodką idiotką. Chociaż jej nie lubię, bo zdołała zaskoczyć Annabeth, którą bardzo lubię bo jest taką "zimną suką".
    Mam nadzieję, że wena się utrzyma :)

    OdpowiedzUsuń